|
Wpisany przez Honorata Rajca
|
|
środa, 15 lutego 2012 11:22 |
|
(LEGNICA) - Tutaj się nie da żyć. Kilka miesięcy temu na korytarzu z sufitu runął tynk. W mieszkaniach panuje wilgoć i grzyb, fundamenty zalewa woda. Agencja nie kwapi się do remontu. Kiedy chciałem wykupić mieszkanie, powiedziano mi, że na razie nie mam na co liczyć. Pracuję, nie zalegam z czynszem, chcę mieszkać jak człowiek - mówi Zbigniew Jurkowski, lokator budynku w Ziemnicach, którym dysponuje Agencja Nieruchomości Rolnych.
Przy ul. Śródpolnej 1 w Ziemnicach znajduje się sześć mieszkań. Zajmują je rodziny bądź byli pracownicy Państwowego Gospodarstwa Rolnego w Kunicach i związanych z nim zakładów. Po likwidacji PGR-ów, w latach 90. obiekt, jak tysiące innych, przejęła Agencja Nieruchomości Rolnych, i wciąż pozostaje on w jej dyspozycji. Większość najemców nie jest bowiem zainteresowana wykupem. Budynek, który miejscowi nazywają pałacem, jest spory. Jego remont i utrzymanie oznaczają więc spore koszty. A tu większość mieszkańców żyje z miesiąc na miesiąc. Nie stać ich na naprawę wieloletnich zaszłości. Ci, którzy radzą sobie lepiej, męczą się razem z nimi.
Zasypali problem - Według protokołu z lustracji stan techniczny budynku jest dobry. Natomiast zawilgocenie ścian piwnic i stropu na parterze zezwala na eksploatację i nie zagraża bezpieczeństwu ludzi. Remontu wymaga jedynie opaska wokół budynku i elewacja – mówi Marzenia Szocińska-Klein, rzecznik prasowy wrocławskiego oddziału ANR.
Najemcy skarżą się, że agencja ich lekceważy i zwleka z każdym remontem.
- Nie dziwię się tym, którzy nie płacą czynszu. Na naprawę sufitu czekaliśmy kilka miesięcy. Woda w piwnicy pokazała się już parę lat temu. Wydeptywaliśmy ścieżki, żeby coś z tym zrobiono. I zrobiono. Fachowcy piwnicę do połowy zasypali piaskiem i tyle. Oczywiście nadal jest mokro, a woda podmywa ściany. Boimy się, że budynek w końcu się zawali - denerwuje się Zbigniew Jurkowski.
Trzeba czekać. Procedury! Agencja odbija piłeczkę. - Do naprawy sufitu na klatce schodowej przystąpiono natychmiast. Ale remont wymagał ingerencji w konstrukcję stropu. Należało więc wykonać dokumentację i uzyskać pozwolenie na budowę. To czasochłonne procedury. Natomiast w tym roku planuje się wykonanie opaski i zdiagnozowanie przyczyn zawilgocenia piwnic – tłumaczy Marzena Szocińska-Klein.
Cały artykuł w najnowszym (15 bm.) numerze Tygodnika Konkrety.pl.
Fot. Karol Węglewski
|